• Wpisów:4
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 15:04
  • Licznik odwiedzin:1 301 / 2845 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Czy na prawdę to jest "życie", nie wiedziałam że będzie ono takie ciężkie i że kilka razy mnie kopnie w dupę, ale cóż człowiek zawsze się podnosi i idzie do przodu.Może smęcę ale chyba mam po prostu taki kiepski dzień.
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Z P poznałam się gdy miałam 16 lat i do dziś jesteśmy razem...matko juz praktycznie 7 lat a od niespełna 3 jesteśmy narzeczeństwem, mieszkamy razem z jego matką i starszym a od niedawna i młodszym bratem.JAk to bywa każdy swój charakter ma i oj ciężko czasem się dogadać. Początki..hmm były tragiczne. Przeprowadziłam sie z jedną walizką i tak co każdy weekend ich przybywało,aż już nie było czego przewozić z rodzinnego domu. czy tęskniłam?nie raczej nie.Historia mojej rodziny tez jest skomplikowana jak wszystko na tym świecie,ale o tym później.Wiadomo jak to w związkach jest na początku miód i cukiereczki,kochanie,skarbie, sms co minutę, długie wieczorne rozmowy,ale wszystko co dobre szybko się konczy, teraz tylko rutyna, kłótnie i pretensje..nie wiem czy to co było się już wypaliło..niby nadal się kochamy ale każda moja próba rozmowy z P konczy się tym- ze znowu JA chcę się kłócić, i zawsze mam pretensje o nic. Nie wydaje mi się że klepanie po tyłku obcej dziewczyny to jest nic, bo dla mnie nie, jedyne tłumaczenie jakie słyszę że to żarty (bo to przecież koleżanka,koleżanki-ale nie mojej) Wściekam się ale rozmowy do niczego nie prowadzą.Słyszę dobrze już nie bedę a nawet nie zdążę się odwrócić i widzę znów to samo.Czasem brakuje sił, i podejmuje decyzje-wyprowadzam się!. Pakuje walizkę, kilka razy dzwoni...mam wątpliwości...potem brak odwagi i pytanie co zrobie,gdzie pójdę , w ostatecznym rozrachunku zostaje..Czy to nie jest już moja klęska?